S&S - humor jak zwykle, poranne lenistwo i nudy; dom, przed kompem
Doświadczenie: Kodeina (kilkadziesiąt razy), DXM (kilkanaście razy), alkohol, marihuana, tytoń, 2c-e (jeden raz), gałka muszkatołowa (3 razy), benzydamina (2 razy), efedryna (raz), psuedoefedryna (raz)
Wiek: lat 19.
Wstałem, wrześniowy dzień. Słonecznie i ciepło. Budzę się, choć pospał bym jeszcze parę ładnych godzin, wstaję jednak, włączam TV. Oglądam powtórkę Pogromców Mitów jednocześnie jedząc przygotowany przez mamę śniadaniowy twaróg. Najedzony udaje się pod poranny prysznic. Wycieram się, ubieram i zastanawiam się co ze sobą zrobić.
Na moim biurku widzę 12 złotych, na coś je wydać trzeba, więc szybko założyłem buty i wyszedłem na miasto. Postanowiłem kupić dwie paczki Antidolu 15. Apteka oddalona o jakiś kilometr od mojego domu, w centrum dość tłoczno, dużo osób z zakupami i dzieciaków udających się do szkoły. Wchodzę do apteki, przy ladzie kobieta na oko lat 40. Zna mnie, podnosi wzrok i proszę miłym głosem o dwa opakowania Antidolu. 11.20 zł. Kładę pieniądze, biorę resztę i wychodzę. Szczęśliwy wracam do domu.
Biorę niewielką szklankę, wlewam wody na oko do połowy. Otwieram opakowania leku, nie czytając dołączonej ulotki wyrzucam z blistra 20 tabletek i wrzucam je do zimnej wody. Już po chwili powoli się rozpuszczają, a ja w międzyczasie przeglądam znane mi forum Hyperreal. Jeszcze coś napisałem i po jakiś 20 minutach widzę, że tabletki całkowicie się rozpuściły. Roztwór ma biały kolor, wygląda jak mleko z małymi grudkami.
Wracam z kuchni z dodatkowym kubkiem, biorę dwie zwykłe chusteczki higieniczne i nakładam je na kubek, obwiązuje gumką recepturką. Przelewam całość na chusteczkę. Ekstrakcja trwa długo, roztwór powoli kapie, a ja nadal czekam. Wiem, że już niedługo będę pił mój ulubiony płyn o działaniu jakim kocham. Na chusteczkowym filtrze została duża ilość białej wilgotnej masy. To paracetamol którego skutecznie próbuję się pozbyć. Biorę chusteczkę do pięści i energicznie wyciskam resztki kodeiny która skapuje mi po ręce do kubka.
Nie zastanawiając się wypijam jakieś 100 ml gorzkiego roztworu za jednym razem. Nie mam popitki. Już nie potrzebuję, widocznie organizm przyzwyczaja się do tego smaku. Ogólnie to nawet mi się on podoba.
Już po niecałych dwóch minutach czuję pierwsze efekty działania kodeiny. Na ustach pojawia mi się banan. Po kilku kolejnych w głowie czuje dziwne uczucie, głównie w okolicach skronii tylnej częsci mózgu. Obraz delikatnie mi się rozmazuje, już nie jest taki ostry. Wszystko jest takie jaskrawe, obraz na monitorze kłuje w oczy. Wydaje się, że obiekty mają delikatną poświatę, tak jakbym był we śnie. Poeta powiedział by - jest baśniowo. Jednocześnie działanie cały czas ulega wzmocnieniu, kolejne miligramy kodeiny metabolizowane są na morfinie w mojej nadwyrężanej wątrobie. Nie przejmuje się jednak nią. Włączam spokojną chilloutową muzykę. Amethystium jest w moim mniemaniu najlepszym wyborem. Czuję silne odprężenie i uspokojenie. Nie obchodzą mnie moje problemy. Nachodzi mnie empatia, świat wydaje się piękny, ludzie są dla siebie dobrzy, mili. Moje mięśnie rozluźniają się, lekko siedzę na krześle i piszę ten tekst. Bardzo chciałbym by efekt ten trwał cały czas, niestety wiem, że już za parę godzin wrócę do szarej rzeczywistości. Po godzinie od wypicia czuję peak, najsilniejsze działanie narkotyku. Czuję motywację, chce coś robić, myślę pozytywnie o swojej przyszłości, wiem, że mi się uda. Wszystko wydaje się nienaturalnie proste, życie jest piękne. Po 3 godzinach uczucie ulega "wyczerpaniu". Wszystko znowu staje się normalne. Jednak subtelne działanie kodeiny pozostaje aż do wieczora.
----
Teraz bez literackiej papki do której nie mam talentu. Kodę znam około 10 miesięcy, na początku były to rzadkie wypady, raz na dwa, trzy tygodnie. Sądziłem, że uzależnienie psychiczne a tym bardziej fizyczne mnie nie dotyczy. Teraz wiem jak bardzo się myliłem. Koda potrafi urzec, Jest jak kochanka, chce się z nią być cały czas, coraz bliżej. Jestem uzależniony psychicznie. Nie jestem w ciągach, nie jestem uzależniony fizycznie. Kodeina jednak cały czas daje o sobie znać, przypomina. I tak szamam ją co tydzień, czasem kilka razy w tygodniu.
Jednocześnie kodeina jest bardzo kapryśna. Czasem zadowalająco działa 300 mg, a czasem 450 mg wystarcza tylko na godzinę silnego odprężenia. Pusty żołądek jest kluczowym czynnikiem jeśli chodzi o siłę działania. Najlepiej jeśli nie jadło się co najmniej 3 godziny.
Napisać muszę również o ekstrakcji, na rynku dostępny jest Thiocodin i Antidol. Thiocodin nie zawiera paracetamolu ani innych bardziej toksycznych substancji można więc go jeść beż "wstępnej obróbki". Niestety taka sama próba w przypadku Antidolu zakończyła by się śmiercią albo silnym uszkodzeniem wątroby. Kieruje to szczególnie do osób które dopiero zaczynają ćpać, nie chce mieć żadnego dzieciaka na sumieniu, który będzie leżał na OIOMie, bo usłyszał, że po Antku jest "super bania".
Choć początkowo wydawać się może, że kodeina jest nieszkodliwa to jednak pozostawia po sobie ślad - na psychice. Ja również myślałem, że uzależnienie mnie nie dotyczy, teraz wiem jak się myliłem. Osoby uzaleznione od kodeiny bardzo często przestawiają się na cięższe opiaty, z heroiną włącznie. Mnie na szczęście (jeszcze) to nie dotyczy; nie mam dostępu.
Tekst ten nie jest żadnym zachęceniem do brania kodeiny, ani przestrogą. Powinniście jednak mocno się zastanowić nad sobą, jednak obojętnie co napiszę, to i tak wasz wybór. Pamiętajcie - Know your Body, Know your Substance, Know your Mind.
// Pisałem to dwadzieścia minut, pod solidnym działaniem kodeiny, więc nie chce mi się tego sprawdzać. Dla niektórych to pewnie stek bzdur. Nie obchodzi mnie to. Na forum Hyperreal udzielam się pod nickiem Soulless. Jeśli ktoś czuje potrzebę konwersacji lub ma pytania - pisać śmiało.
antidol
bardzo dobry opis niestety ja zeby zaopserwowac takie objawy jak wypisujesz musze zazyc 4 paczki antidolu,ale do jednego sie nie zgodze chodz to sprawa indywidualna,oczywiscie robie extrakcje ale jak ktos by zajebal 2 opakowania antidolu bez ekstrakcji napewno nie zakonczylo by sie to smiercia,uszkodzeniem watroby owszem moze byc to jest 10 gr wiec 10 gr parasyfu wiec dawka powazna,ale w moim przypadku tak nigdy nie bylo, bo bralem efferalgan codeine 30 bez ekstrakcji na raz 16 tabletek czyli 8 gramow czasem 20 czyli tak samo jak 2 opakowania antka 10 gramow i jakos powaznych problemow z watroba nie mialem jedynie bule brzucha i troche pobolewanie watroby ale potem przechodzilo,robilem tez testy na watrobe i wszystko w normie prawie,na wikipedi pisze ze 15 gram to dawka smiertelna jak jebniesz naraz,wiec nie strasz smiercia odrazu, mi nawet to powaznie watroby nie uszkadza te 10 gram ale jest to sprawa indywidualna kazdy czlowiek inaczej reaguje na paracetamol jednemu to moze 4 gramy zaszkodzic i bedzie mial ostre zatrucie watroby,jeden jebnie 10 gram i po 3 dniach wszystko wraca do normy,oczywiscie nie polecam brania efferalganu w takich ilosciach ani antidolu bez ekstrakcji,nie jebac mleka,mozna tez jakas oslonke na watrobe brac sylimarol,essencial forte,paracetamol jest nieprzewidywalny teraz moze mi nie szkodzi ale raz moge zajebac te 10 gram z efferalganu i moze cos byc powaznego,takze staram sie zadko to robic,a ekstrakcje z antka zawsze robic panowie i nie jebac mleka pamietac,na mnie naraize jeszcze duze dawki parasyfu nie zaszkodzilo ale to kazdy ma inny organizm,szacunek dla tego czlowieka kto napisal ten opis bo bardzo dobrze opisal swoje doswiadczenie, ja mam podobne objawy po 600 mg kody,ale koda uzelaznie naprawde mocno,jeden sie wpierdoli szybko drugi wolniej ja sie wjebalem szybko , nie moge z tego wyjsc jakos,w sumie nawet za bardzo nie probowalem,praktycznie jebie codziennie albo co 2 dzien,jak nie jebne jestem nerwowy, i mam glod kodeinowy,nogi mnie bola,sraka,bezsennosc,a jak jebne wszystko jest wporzadku i zajebista pizda,czasem jebie 1 g kody naraz pizda jest bajeczna,mozna laczyc z benzodiazepinami to jest bajka sen na jawie,z relanium lub lorazepamem,ale mocno usypia wtedy
pamietac brac z rozsadkiem,a najlepiej wogle nie zaczynac, ja jestem wjebany juz w to i w benzo,kiedys z tego wyjde tylko kiedy, koda zawsze o osbie przypomni bo czesto chce sie uciec do tej zajebistej pizdy na bani
teraz wlasnie jak to pisze jestem na 800 mg kody,jest super,tylko oczy mi sie strasznie zamykaja,jak bym nie spal 3 dni i jeszcze jedno po kodzie zajebiscie sie spi zara ide sobie polezec troche i pospac,ale troche poleze zeby tej pizdy nie stracic,no i po kodzie mam bajeczne sny nie wiem jak inni
a i jeszcze jedno przed filtracja nalezy lekko namoczyc chusteczki by byly namoczone(mokre)bo jak wlewasz ekstrakt w suche to koda wsiaka w nie i nawet wyciskanie tu nic nie pomoze(takze namaczac chusteczki i wtedy nakladac filterek tylko ostroznie by nie udzkodzic by dziury nie zrobic dla bezpieczenstwa mozna z 3 chusteczek - wniosek z tego taki ze mocniej wali.
wniosek:
uwazac na paracetamol
uwazac na kode
uwazac na benzo
jak ktos chce porozmawiac to moj mejl brof@vp.pl moge wtedy podac gg
pozdrawiam wszystkich rozsadnych ludzi
A ja twierdzę że literacko...
Piszesz lekko i przyjemnie się to czyta. Dodatkowo twój raport mógłby stanowić wzór - opisałeś wszystko dokładnie, krok po kroku, dzięki temu od razu wiadomo jak sobie z tym antidolem poradzić. Mnie zawsze wkurza kiedy czytam "robisz ekstrakcję i już", albo " no po prostu przesączasz"... Dla kogoś kto robi to po raz pierwszy ważne są detale. W końcu wykitować od paracetamolu mało kto ma ochotę (to podejrzewam jest prawdziwa przyczyna pisania przez niektórych, że "nie mają możliwości zrobienia ekstrakcji w domu). Mnie zastanawiało czy mam te tablety kruszyć, jeśli tak to jak drobno, a może po prostu wrzucić do wody? Czy jeszcze coś z tym robić? Czy za drobno zmielone nie spowodują że paracetamol przeniknie przez chustkę? Co prawda ja użyłem Thiocodinu (akurat był w chacie), ale już wiem co robić gdy w łapy wpadnie Antidol. Niedługo zdam pewnie relację (jestem w trakcie sesji :))... Pozdro
Dokładnie
Dokładnie:
Know your Body - Know your Mind - Know your Substance - Know your Source.