Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

3,4-dmmc

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
100mg
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Stymulanty:
+ Kofeina ( czasami )
+ Piracetam ( kilka razy )
+ Nikotyna ( papierosy : 1 raz , tabaka: 3 razy )
+ Pseudoefedryna ( 1 raz )
+ 3,4 DMMC ( 1 raz i o ten 1 za dużo )
Depresanty:
+ Alkohol ( często )
+ GBL ( kilkanaście razy )
+ Oxazepam ( 1 raz )
+ Alprazolam ( 2 razy )
+ Belergot ( kilka razy )
+ L'Opium ( 1 raz )
Psychodeliki:
+ Marihuana ( kilkanaście razy )
+ Haszysz ( 1 raz )
+ Kocimiętka ( kilkanaście razy )
+ Tujon ( 1 raz )
+ Podtlenek azotu ( 1 raz )
+ Dekstrometorfan ( 2 razy , w tym 1 raz próba uczuleniowa )
+ 4-AcO-DMT ( 1 raz )
+ JWH-210 ( kilkanaście razy )
+ 2C-E ( 1 raz )
Niesklasyfikowane:
+ 5-HTP ( 2 miesiące terapii )
+ Bk-MDMA ( 1 raz )

3,4-dmmc

Często po skończonym tripie z fajną substancją mam ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami, na JEJ temat z innymi. Wtedy piszę trip raporty, które potem trafiają albo do moich przyjaciół albo do internetu. Tym razem ten tekst ma inny charakter:
1. Informacyjny.
2. Pokazujący niebezpieczeństwo wynikające z zażywania 3,4 DMMC.

Start.

11.00
Do kolegi dzwoni kurier, że ma dla niego paczkę. Jako, że jesteśmy na lekcjach umawiamy się z nim koło szkoły. To już, któraś z kolei paczka z RC, która jest odbierana w ten sposób.
W paczce po rozpakowaniu znajdujemy. 1 pojemniczek z 25 ml GBL'a i dwa woreczki strunowe z 1000mg JWH-210 i 200mg DMMC. Wszystko bardzo dobrze opisane: wzory sumaryczne, pełne nazwy, ilość substancji jaka się znajduje w środku + karty charakterystyki dołączone do każdego związku. Jako, że kolega nie lubi stymulantów od razu proponuję, że odkupię od niego DMMC.

12.00
W końcu po lekcjach. Jako, że mam ochotę na spróbowanie DMMC idę do punktu komputerowego zdobyć więcej informacji na jego temat. Angielska wikipedia - puchy. Polska wikipedia - puchy. Erowid - bardzo mało informacji. Hyperreal - jest, kilkunastostronowy temat o DMMC. Czytam cały temat. Większość radzi na pierwszy raz 200mg. Niektórzy próbowali eksperymentować z 350mg. Ja jednak nie chciałem ryzykować i postanowiłem, że zacznę od 100mg. Lepiej żałować, że się wzięło za mało niż doznać uszczerbku na zdrowiu.
Jak się potem okazało wybór ten był niezwykle trafny.

13.00
Rozpuszczam 200mg w 0,5l wody. Mieszam dokładnie po czym wypijam 0,25l, przyjmując w ten sposób 100mg DMMC.

13.30
Stoję w sklepie. Kolory stały się trochę bardziej wyostrzone. Czuje lekkie mrowienie na twarzy i uczucie euforii. Gibam się uśmiechając od ucha do ucha.

13.40
Teraz działa już tak jak powinno. Rozmawiam ze znajomymi. Robię się nagle towarzyski. Nie mogę powstrzymać słowotoku, chociaż z chęcią też słucham tego co mówią inni. Interakcje z ludźmi wydają mi się niezwykle przyjemne.

13.50
Siedzimy sobie, znajomi palą papierosa z JWH, a ja im opowiadam o nieznacznych, aczkolwiek zauważalnych efektach wizualnych, które wywołuje DMMC. Po pierwsze kolory są strasznie jaskrawe. Po drugie słońce razi straszliwie, jak wściekłe. Po trzecie niektóre przedmioty delikatnie wydają się odchylać od pozycji, w której się znajdują.

14.15
Jadę w autobusie do domu. Siedzę sam i słucham muzyki. Brzmi ona tak samo jednak wprawia mnie w jeszcze lepszy nastrój. Trochę nie chce mi się iść do domu. Na szczęście w autobusie zauważam koleżankę. Szybko nawiązuje z nią kontakt, po DMMC jest to jakoś łatwiejsze i proponuje, że wpadnę do niej na chwilkę po zeszyt.

14.30
Bawię się z wiewiórką koleżanki. Mówię kilka rzeczy, które ją rozbawiają. Mam lepsze poczucie humoru niż zwykle.

15.00
Z koleżanką przenosimy się do mojego domu. Siedzimy, gramy na kompie, jemy obiad. Mi jakoś nie wchodzi on za szczególnie. Można powiedzieć wręcz, że miałem jadłowstręt,
ale żeby koleżance nie było głupio, że je sama - wciskam w siebie. Po posiłku słuchamy muzyki, gadamy jeszcze trochę, aż w końcu zostaję sam.

16.00
Uczę się z pożyczonego zeszytu biologii. Niezwykle szybko zapamiętuję informacje. Nowe pojęcia błyskawicznie kojarzą się mi z jakimiś już znanymi słówkami i są zapisywane do mojej pamięci. Po kilkunastu minutach umiem już wszystko. Powtarzam z pamięci, aby upewnić się, że nie jest to złudzenie. Rzeczywiście - wszystko zapamiętałem. Niezwykłe!

16.25
Serce bije mi straszliwie szybko. W uszach czuje pulsujące powietrze. Mam wrażenie, że moja głowa zaraz eksploduje. Przypominam sobie słowa książki "Trudna droga z piekła" , które
mówią, że przy przedawkowaniu amfetaminy człowiek stresuje się o to czy umrze przez co jego serce bije jeszcze szybciej. Dlatego staram się nie wpadać w panikę. Wszystko robić powoli, bez jakiegoś pośpiechu, aby się nie męczyć i nie denerwować zbytnio. Wypijam dwie szklanki chłodnej wody. Do portfela wkładam dilpack z naklejoną na nim etykietą 3,4-DMMC, mając nadzieję, że jeśli już coś mi się stanie to przynajmniej będą wiedzieli jaki typ substancji przyjąłem.

16.35
Jest jeszcze gorzej. Wprawdzie nie czułem ucisku w klatce piersiowej ani kłucia, ale miałem taką tachykardię, że z pewnością zagrażała ona mojemu życiu. Do tego czuje ogromną niemożność usiedzenia w miejscu. Drepczę, kręcę się itp. Nie mogę wytrzymać. Czuje się źle i mam tego wszystkiego cholernie dosyć. Stres, który czuję jest taki wielki, że nie mogę wytrzymać, przygnębia mnie. Chciałbym, żeby ta energia już mnie opuściła, serce się uspokoiło i zaczął się zjazd.

18.00
Serce się już mocno uspokoiło. Przykładam rękę i liczę uderzenia. Wychodzi coś około 90 na minutę. Jest już dobrze. Wcześniej biło dużo szybciej. Nie czuje już takiego pulsowania w głowie. Jednak dalej mi się nie chce spać.

19.00
Próbuję coś zjeść, ale to niemożliwe. Mam napady zimna i dreszcze. Rzuca mną na tyle, że nie mogę utrzymać myszki od komputera. Przeklinam piekielne działanie tej substancji i cieszę się, że w końcu zaczyna się zjazd. Zjazd nie jest wcale gorszy od sposobu w jaki działa 3,4-DMMC. To jak uspokojenie po trwającym 4 godziny wielkim i przerażającym stresie.
Czuję jednak, że nie będę mógł zasnąć, więc załatwiam sobie od kolegi benzo.

20.00
Udało mi się załatwić tylko Oxazepam. Nie jestem zadowolony z takiego rozwoju sytuacji. Jestem w takim stanie, że nie mogę samodzielnie myśleć. Pytam się więc kilku znajomych czy mogę zbić działanie bk za pomocą benzo. Jeden z nich odpowiada mi: "Zwariowałeś? Będziesz pił Tantum Rosa"? Wtedy zwątpiłem i postanowiłem to pytanie skierować na forum.
Pomimo, że dobrze widziałem jak będzie odpowiedź, bałem się tej decyzji podjąć samodzielnie. Na zjeździe straciłem pewność siebie.

21.00
Biorę kąpiel, która pomaga mi. Robi mi się po niej cieplej i mijają drgawki. Zażywam benzo.

22.00
Zasypiam, mam niezwykle realne i pokręcone sny. Ciągle zdaje sobie jednak sprawę, z tego że to są sny. Co jakiś czas się budzę.

Podsumowanie:
Nawet za 1000zł nie spróbowałbym 3,4 DMMC po raz drugi.Myślę, że jeśli nie jestem jedyną osobą, na którą 3,4 DMMC tak działa to niebawem usłyszymy o jakimś zgonie spowodowanym przez ten związek. 100mg na pierwszy raz, to było zdecydowanie za dużo. Może jak bym spróbował 20 albo 30 to efekty uboczne nie były by tak ogromne.

Ocena: 

Odpowiedzi

No i po jaką cholerę ci to było? Ja mam jedną prostą zasadę: Dopóki nie ma konkretnych danych statystycznych na temat jakiejś substancji, to ani myślę jej próbować (ok, wyjątkiem było Ubulawu, ale i tak nic się nie stało). Tym bardziej mi się to dziwne w twoim przypadku, bo z twojego raportu można wyczytać, że jesteś raczej osobą inteligentną i pewnie jesteś w liceum profilowanym. Nie wiem jaki sens ma robienie z siebie królika doświadczalnego. Stymulanty także wydają mi się bez sensu, bo praktycznie każdy z nich powoduje jakieś problemy zdrowotne. Zamiast przeciążać organizm, lepiej poświęcić czemuś nieco więcej czasu. Dzięki temu dłużej to zapamiętujemy.

"Zamiast przeciążać organizm, lepiej poświęcić czemuś nieco więcej czasu. Dzięki temu dłużej to zapamiętujemy"

Dokładnie! Od czasu napisania tego raprotu minął rok. 
Nie spróbowałem już żadnego stymulantu silniejszego od kofeiny od tamtej pory. Poznałem wiele ludzi, którzy stosują te śrdoki, doedukowałem się i wiem, że jest to ogromne zło. A przede wszystkim w stosowaniu stymulantów aby się lepiej uczyć jest ogromna ironia - bo są to substancje neurotoksyczne, które na dłuższą metę uszkadzają mózg i przynoszą całkowicie odmienny efekt. 

Co do mojej edukacji to rzeczywiście w momencie pisania raportu byłemw LO, teraz już studiuje.   
  

Z depresantami ( oprócz alkoholu ) też dałem sobie spokój.  :) 
Teraz tylko psychodeliki. :->  

Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2014