Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mistyczna podróż z los santos niños podczas sabatu imbolc

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Po 70 suszonych dużych łysiczek lancetowatych na głowę z ziomkiem i zarazem kosmicznym partnerem Pablem.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set: nastrój pogodny od rana, oczekiwałem czegoś wzbogacającego, toteż wektor mych myśli był ukierunkowany w tą stronę.
Setting: pomieszczenie dawniej służące za salon; na ścianach kilka obrazów, łapacz snów i mały, drewniany pentagram runiczny, muzyka medytacyjna Ben Scott i 3 i pół godzinne muzyka reperująca DNA (przynajmniej tak nazwana, choć dobrze dostrajająca), piec zdobiony pięknym wzornictwem złożonym z plątaniny rombów. Oprócz tego byliśmy oświetleni rozstawionymi wszędzie podgrzewaczami i popijaliśmy pinacoladę. Był też stół, dwa fotele i łóżko.
Modele interpretacyjne: grzyby jako święci nauczyciele, byty dzierżące klucz do portalu do innych wymiarów, siebie postrzegam jako osobę poszukującą mistycznych oświeceń.
Wiek:
23 lat
Doświadczenie:
Marihuana i haszysz (wiele razy), czaj (kilka razy), amfetamina (dużo razy kiedyś), kokaina (kilka razy), mefedron (dość dużo razy kiedyś), bufedron (raz kiedyś), flefedron (raz kiedyś), dopalacze (Green Light, Smartshiva, Fungeez, Mr. Brain, Super E, Amphibia (1 gwiazdka), Hammer, Bobby Sence plus, Green Moher, Up Up, Black Widow, Voo Doo, Coco, Speedo, Afrolicious, Sensimilla, Bad Dog), klonazepam, pramolan, tramal, miansegen, morfina w tabletkach, MDMA z exstasy (kilka razy kiedyś), fluoksetyna (kilka razy kiedyś), LSD-25 (raz), haloperidol (raz kiedyś), efedryna i pseudoefedryna (raz kiedyś), łysiczki lancetowate (kilkanaście razy), DXM (kilka razy kiedyś), MDPV (z 3 razy kiedyś)

mistyczna podróż z los santos niños podczas sabatu imbolc

Jako, że postanowiliśmy ten rok przeżyć z przyjacielem po celtycku, zamierzamy przeżyć całe koło sabatów w zmienionym stanie świadomości i w takim stanie zaliczyć wszystkie sabaty. Będzie to raporttrip złożony z moich, co ciekawszych myśli, wrażeń i odczuć przelanych na papier, co kilka minut tripu. 

18:00 Konsumpcja

18:20 Nie wiem czy robi, czy nie... ustalenie alternatyw w razie wypadku. 

18:24 Oczekiwania ciąg dalszy, małe zmiany percepcyjne, chyba...

18:25 Coś z oddechem, chyba przejście,

18:31 Przejście czuć, słowa ulatują..., głębokie oddechy, piszczy w uszach, głębsze postrzeganie,

18:38 Czas się zlewa, ego walczy o autonomię, ale niedługo się rozpryszcze, konstruują się CEV'y (miliardy barw zalewają mnie), Ben...

18:51 Zimno trochę 

18:54 Ego chyba pękło, a może nie... nie wiem już... , takie ładne kratki, po których piszę, czas płynie wolno, OEV'y, gdy piszę widzę kątem oka labirynty itp. , leczący Ben :) ,

18:56 Tyle się dzieje, ego chyba już padło, strasznie szybko piszę, widzę duszą, jak żeglarz duszy,

18:59 Ta muza mnie leczy, wytwarza jakby wokół mnie bańkę mydlaną,

19:00 CEV, CEV, CEV, ego padło - victoria <- ja tam, Pablo tu i to nie wytwarza skrzenia, kosmiczne partnerstwo,

19:01 Ja wibruję, z tą muzą,

19:06 Czasoprzestrzeń się zlała, jest wiecznym teraz,

19:08 Ziewam i ziewam, jakby to był fizyczny przerywnik w krainie... <- metafizyczności, może Aztekowie się nie mylili mówiąc o "Tlalocan",

19:10 CEV'y żrące się z OEV'ami, o prawo do bytu,

19:12 Ognie tańczą, kratki od kartek tańczą,

19:13 Wizji tyle, że aż mnie miażdżą... , a ziew jest manifestacją podziwu,

19:16 Nostalgiczny anioł wszechzachwytu jest ze mną kiedy zamknę oczy. Już nie panuję nad upływem czasu.

19:17 Już jest dobrze, strumień pozytywu osiągnięty, świat pływa, jestem świadomy każdego oddechu, muszę szybciej pisać, żeby ukraść z tego świata wam jeszcze -> jak kosmiczny pisarz, tworzący w oczekiwaniu żywości,

19:20 OEV'y są tym światem, więc czy jestem gdzieś indziej?... Leci Ben

19:21 Kolejne ziewy, nostalgia nad dziełem Stwórcy?

19:22 Umysł kognitywny zawieszony. Pewnie o to chodzi.

19:23 Kartka za kartką... ile jeszcze...

19:27 Chwila przerwy,

19:28 Wiedziałem, że droga mistyka nie musi spaczać... dziś w ten święty dzień...

19:29 Ambiwalencja chyba, chcę i nie, nie zamienię Bena, przynajmniej narazie,

19:30 Minuta jest tak pojemna, jakby miała parę minut,

19:31 Czuję nurt czasu, esencję uchwyconą przez Heraklita, w aspekcie zmienności, OFC :D

19:32 Myśli gonią i gonią, chwała, że mogę je spisać i przekazać najbliższym,

19:33 Ben - jesteś wielki,

19:34 Transcendencja czasoprzestrzenna - dziwne? nie :)

19:35 Myśli tak głębokie i charyzmatyczne jak wodospad Niagara,

19:36 Nie spiszę wszystkiego. Sorry wszystkim uskrzydlającym.

19:37 To chyba chwile ekstatycznych uniesień.

19:39 Zalewany na CEV'ach milionami barw, symboli religijnych <- czymże są... więcej niż wytworem zinstytucjonalizowanych religii żądających pieniądza, pieniądza, pieniądza <- primo

19:41 Jak może być tak pięknie - gra barw przelewających się,

19:43 Strumień Bena się mną opiekuje, wszechzachwyt? ... <- bez piguł, czysta mistyka,

19:47 Pewnie "dziś" to portal, ale piękny portal,

19:50 Zgniotło mnie tu wszystko, tak tu dużo i pięknie <- przynajmniej może,

19:52 Niewątpliwie to więzi z bliskimi mają hipersiłę <- bo są na drabinie gradacyjnej aż tak,

19:54 Nie nadążam werbalnie chyba już,

19:56 Kąpiel w episteme, konfrontacja z duszą <- bytowanie :D

19:57 Ego chciałoby odzyskać wpływy,

20:03 Wywnioskowałem, że muszę skończyć z MJ, to jak szaleńczy cykl dni, w którym nie zauważa się niczego, ślepo pchany, w pogoni za paleniem -> paleniem -> paleniem, zapominający w tym wszystkim o wszystkim... (przemyślenia o MJ),

20:06 Więc THC jest tu tylko pośrednio (chodziło mi o to, że jest pośrednim psychodelikiem), dlatego jest rodzajem demona, przez którego zapomina się o emocjach <- swych pierwotnych bardziej i w takim wszechzapomnieniu zatraca, o ile da się mu porwać. 

20:11 Chwilami tracę władzę nad orientacją, co jest umiarem, a co nie i w takich bezdennych dolinach albo górach bez szczytu błądzę. 

20:14 Nurt czasu tak bardzo oczywisty, a chwile takie pojemne. 

20:26 Platoński świat inteligibilny to chyba to, obcowanie z idealnymi bytami. 

20:28 Piszę, a cyfry czasu upływają, może to coś koło tego, że arche to liczby – pradawna pitagorejska mądrość wydedukowana tylko środkami racjonalizacyjnymi,

20:31 Taka magia, uchwycona dłońmi duszy, oświecenie…

20:32 Domniemana niewysłowioność <- pojęcie klękające u stóp fenomenologów, filozofów chcących okiełznać „fenomeny” świata.

20:37 Synestezja, CEV’y, OEV’y bla bla bla, <- jak mikroby w oceanie ekstatycznych uniesień,

20:39 Nirwaniczne wyzwolenie to stan czystości umysłu, niezaśmieconej ego

20:43 Prawidłowe poznanie tajnik werbalnych, pozwala tymi tajnikami okiełznać wszystkie równoległe wszechświaty, w których się jest <- :)

20:51 Wybucham co chwilę ekstatycznym śmiechem – aurea mediocritas wszystkiego

20:56 Jednia ekstazy, kalejdoskopowych krajobrazów, kolorów, wzorów i barw.

21:05 Puściły okowy i zostawiły miejsce niczym nieograniczonej ekstatycznej wędrówce „duszą”, nie stłumionej złymi emocjami, (wszedł chillout)

21:10 Rozpuszczanie wzorców wdrukowanych przez bytowanie takie, a nie inne?! (O zmianach we mnie),  Czy wbijanie rzeczywistości w indeks czasowy ma sens? To wbijanie jest uprymitywnieniem wiecznego teraz <- wiecznego, czystego, paleolitycznego teraz,

21:13 Niech będę dowodem na mistykę grzybową :)

21:15 Prysnęło to coś złego, ten pierwiastek pejoratywności wizyjnej,

21:17 Duchowy mistycyzm grzybów <- grzyby muszą dzierżyć klucz, o którym mówił Wasson – klucz do unii mistycznej ze zantropomorfizowanym bóstwem, nieruchomym poruszycielem?, Demiurgem?

21:22 Może to już szaleńczy ciąg kosmicznego piśmiennictwa dziennikowego ;)

21:24 Wskaźniki fizyczne standardowego świata już dawno się rozpadły.

21:26 Te momenty wahań (chwilowych pogorszeń nastroju na tripie) to chwile, gdy nędzne ego próbuje odzyskać autonomię.

21:41 Ja to wizje <- mistycyzm, unia z transcendentalną i transcendentną boskością.

22:11 Zmysły jeszcze po stokroć pogłębione, widzę każde włókno koca jak i wszystkie naraz, wszystkie są piękne.

22:13 Wzornictwo wykonania pieca jest majstersztykiem, jak kosmiczna plątanina rombów i prostych.

22:15 Czas płynie, widzę konwekcję cieplną, jak unosi fale ciepła i te subtelnie dotykają pajęczyny i uwięzione na nich twory drgając pięknie.

22:18 Gdy utkwię wzrok w eterze wszystko ożywa, zupełnie jak pod wpływem wypełniającej wszystko energii – „wszystko płynie” jak mawiał pewien Heraklit z Efezu.

22:21 Muzyka oczyszczająca DNA (przynajmniej tak nazwana) sprowadza na genialne strumienie świadomości.

22:23 Boli mnie już chyba trochę głowa – zmęczony psychicznie – wyeksploatowany mistycznie.

22:28 Moje myśli pędzą jak pociąg, aż przytłacza mnie siła mojej aparatury konceptualnej, chyba tylko teraz dostępnej.

22:30 Bycie fenomenologiem to chyba bycie szczęśliwym, bo widzi się istotę rzeczy niezaśmieconą dodatkami, które czynią nieszczęśliwym.

22:35 Zamykając oczy wciąż przenoszę się w kolorowe wymiary pełne wzorów symboli i innych.

Później szedłem spać z psychicznego zmęczenia. Był to dla najbardziej doniosły trip w moim psychodelicznym życiorysie. Mam nadzieję, że czytelnik nie pomyli odczuć i wrażeń z konkluzjami i przemyśleniami. Wiem, że może to wydawać się chaotyczne, ale to wynik chwiejności nastrojów na grzybach. Czasem czytający może też nie być pewien co do znaczeń słów, nic nie poradzę, w tamtym stanie świadomości mieszanie struktur semantycznych z syntaktycznymi i pragmatycznymi nadmiernie łatwo się zdarza.

 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Z tego tekstu domyślam się, że "pęknięcie ego" to musi być coś jak zrobienie kupy - proste i relaksujące!

Coś w ten deseń :D

 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media