Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

inicjacja i magiczne jezioro erpada

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Kumpel, którego był to pierwszy kontakt z psychodelikami w formie inicjacji zażył 30 grzybków, drugi kumpel znał ten świat w takim stopniu, w jakim go poznał :D i przyjął 1/2 papierka razem ze mną.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set: Wszyscy utrzymywaliśmy dobry nastrój psychiczny, byliśmy pełni nadziei, że nurt doświadczenia psychodelicznego zniesie nas na spokojne wody. Tkwimy silnie w paradygmacie holistycznym. Cele były podzielone. Naszym celem były mistyczne oświecenia, a nowicjusza zapoznanie z bardziej egzotycznymi stanami świadomości i obserwacja nas. I ku naszej uciesze po części intencje te dało się wprowadzić w życie.
Setting: Naszym otoczeniem była połać lasu znajdująca się w dolinie, z przepięknym jeziorkiem okrytym płachtą leśnych gęstwin i iście z bajki wyjętą roślinnością. Wszystko działo się w porze dziennej. Pogoda była w kratkę, słoneczko i chmury.
Modele interpretacyjne: Ci, którzy tutaj byli skwaszeni postrzegają się jako akolitów, czczących uniwersalną boskość, jedynego demiurga udostępnianego zgodnie ze źródłosłowiem przez enteogeny. Zgrzybiony był początkującym, kimś pragnącym przejść próbę świadomości. Kultogeny traktowaliśmy jako narzędzia umożliwiające nam doświadczenie magii, jako swego rodzaju różdzki, za pomocą których "jedno zaklęcie" przenosi w światy równoległe.
Wiek:
23 lat
Doświadczenie:
Marihuana i haszysz (wiele razy), czaj (kilka razy), amfetamina (dużo razy kiedyś), kokaina (kilka razy), mefedron (dość dużo razy kiedyś), bufedron (raz kiedyś), flefedron (raz kiedyś), dopalacze (Green Light, Smartshiva, Fungeez, Mr. Brain, Super E, Amphibia (1 gwiazdka), Hammer, Bobby Sence plus, Green Moher, Up Up, Black Widow, Konkret, Voo Doo, Coco, Speedo, Afrolicious, Sensimilla, Bad Dog), klonazepam, pramolan, tramal, miansegen, morfina w tabletkach, MDMA z exstasy (kilka razy kiedyś), fluoksetyna (kilka razy kiedyś), LSD-25 (raz), haloperidol (raz kiedyś), efedryna i pseudoefedryna (raz kiedyś), łysiczki lancetowate (kilkanaście razy), DXM (kilka razy kiedyś), MDPV (z 3 razy kiedyś), 3-MMC (kilka razy).

inicjacja i magiczne jezioro erpada

Była to sobota wg. prognoz ostatnia szansa na wypady na łono natury. Tak się szczęśliwie złożyło, że niedawno uzyskałem dostęp do kwasa. :D Więc postanowiliśmy ową sobotę należycie wykorzystać. Ogólnie zamierzałem napisać w tym roku szereg ośmiu tripraportów opisujących osiem "godnie przeżytych" sabatów, ale warunki pogodowe nie pozwoliły. Nowością było dla mnie, że tym razem jadłem w tercecie przyjaciół, z których jeden był nuworyszem i nie otwierał jeszcze bram percepcji aż tak. Nasz prowiant w gruncie rzeczy składał się na zakupione soki owocowe i gumy smakowe. Staraliśmy się zadbać o jakość muzyki umilającej nam zbieranie danych empirycznych i zdecydowaliśmy się na -> Ben Scott & Christa Michell - Tibetan Chakra Meditations, The Wings (Native American Music), Tibetan Music Therapy with Spiritual Music Sounds for Zen Meditation, OM MANI PADME HUM- BELLÍSIMA VERSIÓN DE IMEE OOI i składanka psytrance'owa na życzenie mojego współkwasowca. W początkowych założeniach jako miejsce miały służyć okoliczne bagna, które w pewnym stopniu umożliwiają ich eksplorację i pozwalają na znalezienie fajnych lasków, ale warunki terenowe zdyskwalifikowały tę opcję. Zdecydowaliśmy się na lasy i okazało się to nader dobre posunięcie. Enteogeny zaaplikowaliśmy przez wejściem do lasu. Do naszej miejscówki było jeszcze trochę drogi, więc tripy mogły się spokojnie ładować. 

T+0:00 Intoksykacja, odczuwałem z kumplem w buzi uczucie przypominające znieczulenie, kwas był delikatnie gorzki. 

T+0:11 Drzwi percepcji otwórzcie się! Doszliśmy na pierwsze miejsce Zaczynam odczuwać subtelne efekty jak ciśnienie w głowie. Postrzeganie coraz bardziej pogłębione, albo to jeszcze placebo. Nowicjusz zaczynać wybuchać śmiechem, współkwasowiec czujny. Doświadczam dziś tego sakramentu drugi raz, oby to był najdonioślejszy raz. 

T+0:53 Ku mojemu zdziwieniu nie dzieje się jeszcze nic supermocnego. Oczekiwanie na mityczny stan świadomości, pierwsze głębokie oddechy – zmiany w postrzeganiu własnego ciała. Chwilami podniesienie humoru.

T+0:57 Siedzimy przy tablecie, z którego dopływa do naszych uszu dźwięk Bena Scotta. Siedzimy doświadczając subtelnych objawów sugerujących czyszczenie bram postrzegania. Nawet najlżejsze dźwięki Bena pod kątem emanacji piękna wywołują we mnie dreszcze.

T+1:09 Zmysł wzroku wysilony mocno, świat postrzegam ze szczegółami, technologiczna metafora mikroskopu to chyba to :D

T+1:13 Jesteśmy nadzy w metafizycznym sensie, ego uległo destrukcji, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

T+1:17 Kumple skoncentrowali uwagę na żuku, z którym toczą krótką pogawędkę. Znajome zmienione postrzeganie własnego ciała. Dochodzę do wniosku, że kwas jest lepszy. Choć może nie lepszy tylko całkiem inny…

T+1:22 Przechodząc się po lesie czuję jakbym był z nim w unii. Widzę każdy piękny detal wszystkiego na co spojrzę jak na przykład piękną strukturę liści i żyłek liści, taka urzekająca jest połyskliwa struktura ich powierzchni. Podobnie z korą, skórą drzew.

T+1:30 Intensywność szczegółów świata widzianego zwala mnie z nóg. Nie mam słów. Domniemana niewysłowioność przychodzi mi na myśl – jedna z cech doświadczenia mistycznego z kwestionariusza Pahnke’go. Czuję jakby me okulary dostały w gratisie kilka magicznych dioptrii :D

Nie ma CEV’ów ani OEV’ów. Jest jeszcze za słabo. Teonanacl ostatnio pokazał więcej.

Om Mani Padme Um – święta mantra miłosierdzia Avalokiteśwary – ta relaksująca muza towarzyszy nam teraz i przesuwa w błogie nurty świadomości. Przechodzą mnie dreszcze, nie wiem czego są zwiastunem, być może doświadczania tak intensywnego i oświecającego piękna.

Kumpel kontempluje z instrukcjami z tyłu książki z „Doświadczenia Psychodelicznego” Leary’ego.

T+1:42 Zdaje się, że to jest szczyt, intensywność świata empirycznego osiągnęła apogeum w dzisiejszej skali, choć liczyłem na więcej.

T+1:50 Mam zaszczyt podziwiać twórczość kumpla, który zaprezentował mi swoje liryczne utwory, wykonane po części po zażycie psychodelików…

T+2:24 Postanowiliśmy z racji lekkiego odurzenia przejść się po gąszczach leśnych. Nie dzieje się nic silnie nadzwyczajnego. Mijamy chwilami piękne rzeki inne wodno-leśne twory podziwiając je oczyma, których nie upośledzają już klapki egoistycznego patrzenia.

T+2:44 Napotkaliśmy pewne piękne jezioro. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy efekt tego, że jesteśmy sumarycznie na grzybach i kwasie i razem zjednoczeni ze sobą w kosmicznym partnerstwie i z Gają – świętą matką ziemią. Jezioro było brudnowodniste i okryte lasem. Była to piękna oaza spokoju, w której można poczuć i dostrzec harmonię przepływu życia przenikającego całe te piękne gaje. Być może pomagała nam w tym idea świętych gajów, w których łatwiej doznać uszczęśliwiającego widzenia.

T+3:16 Mój kolega grzybiarz z racji tego co nas spotkało stwierdził, że ten dzień jest zaprojektowany pod nas przez boskiego architekta :D Był tego dnia nadto kreatywny. (oczywiście były to cuda kreatywności Czönjid Bardo) Nigdy nie wspominał opisowo o motywie Deus Artifex. Ciągnął dalej, że ten dzień jest darem, darem o jaki błagał całym sobą, tak duszą jak i ciałem.

T+3:21 Siedzimy i siedzimy, pogodnie i humorystycznie dialogując i słuchając ponownie starego dobrego Bena Scotta i delektując się pięknem wypromieniowywanym przez to jądro leśnego pięknego. Zgrzybiony okrąża akwen i bada go orlim wzrokiem :D

Zależnie od położenia chmur i w związku z tym natężeniem oświetlenia słonecznego zmienia się diametralnie perspektywa patrzenia na to cudo!

Podczas spokojnych, bezwietrznych chwil to jezioro było zwierciadlanym odbiciem lasu, sobowtórem wtórnym swego pięknego pierwowzoru, nieskazitelnie go odbijającym.

Ale powiew powietrza subtelnie uszkadzał delikatną strukturę wody i powodował, że owe zwierciadło było zdeformowane falami wibracyjnymi, które rezonowały coraz to dalsze i dalsze powierzchnie i punkty tafli naszego nowoodkrytego jeziora.

Postanowiliśmy je jakoś nazwać. Zasugerowałem, by była to jakaś kompromisowa nazwa. Idąc tym tokiem mój współkwasowiec zasugerował nazwę jezioro Erpada. Od pierwszych cząstek składniowych naszych imion. Ja stałem za tym, by miano to miało na początku jeszcze przymiotnik „mistyczne” (z upodobania dla słowa :D ). I tak powstała nazwa mistyczne jezioro Erpada. Zaraz narzucało się rozwinąć pewną kwestię. Otóż użytkownik rozkładający tą nazwę składniowo -> co? jezioro jakie? mistyczne czego? Erpada. Czym więc jest „Erpado”? Naszym mistycznym trio. ;) Powstało więc coś na kształt neologizmu skrótowcowego.

T+3:49 Wyżej wspomniane zwierciadło i moje myśli produkowały mi intuicyjne asocjacje do parmenidesowskiej koncepcji „tożsamości bytu i myśli” wg. której taką jest rzeczywistość, jaką jawi się nasza myśl. W związku z tym intelekt jest jak zwierciadło, zachowuje się biernie w poznaniu.

T+4:01 Kiedy wspólnie postanowiliśmy okrążyć to jezioro szedłem ostatni co pozwalało mi niezmącenie reflektować i obserwować. I tak poprzez to, że pierwszy rząd drzew otaczających jezioro był obumarły reprezentowało ono motyw martwej natury, niemego świadka gigantycznych przestrzeni czasu, przeszłych dziejów tych terenów.

T+4:34 Pomimo smutku związanego z opuszczaniem tego miejsca mocy ruszyliśmy dalej i zauważyłem że wszystko tu w około tej dolinki porastały piękne koniczyny, zupełnie takie jak te z legend i bajek anglosaskich o karłach służące tam jako broń przeciw nim.

T+4:57 Mój kreatywny kumpel ukuł dziś 2 ładne opisy (które uznałem za metafory):

Jedna to piorun, czarny, zakrzywiający czasoprzestrzeń, który mógłby w innym czasie w tym miejscu, gdybyśmy postanowili tu spędzić ponownie czas, uderzyć w to jezioro z bezgwiezdnego nieba. Tak czarny jak czarna dziura. Uznałem to za swoistą metaforę boom’u, czynnika wstrząsającego człowiekiem i sprawiającego, że jesteśmy zdolni do oglądu duszą.

Druga to jezioro własnych pragnień, marzeń i myśli, gdzie stricte przedmiot refleksji dotyczył aktu płynięcia w nim. (sądzę, że może być to metafora głębokiej refleksji)

On też zwrócił uwagę, że na przykładzie tegoż jeziora widzimy dwa przeciwstawne pierwiastki. Życie i śmierć. Rozciągnąłem ekstensywność tej idei. ->  Bo pomimo tego całego pozytywnego piękna to miejsce emituje też brzydotę – antagonistę piękna, gdyż jest przykładem martwicy środowiskowej, spaczonej natury.

T+5:24 Szliśmy z towarzyszami kawałek dalej i znaleźliśmy się kolejnym ładnym miejscu ze zwaloną kłodą. Ten skrawek terenu porastał tamtymi konicznymi + ładnymi fiołkami i zawilcami gajowymi. O tej porze oznaki enteogeniczne były już silnie osłabione. Szacowałem, że puściło około 95% tripu.

T+6:00 Powrót do domu. Wracaliśmy lasem w miłym nastroju. To był zmierzch świętego stanu wyzwolenia, jego nadir.

Wracaliśmy lasem do domu. Z początku wydawało nam się, że się zgubiliśmy, ale szybko odnaleźliśmy właściwy szlak. Pomimo słabych efektów byłem zadowolony z tego dnia. Ten dzień to przykład, że psychodeliki pozwalają, niczym magiczna wyciskarka wycisnąć z małej połaci terenu bogactwo przygód, ekspresji i impresji. Pierwszy raz w mojej psychonautycznej karierze odczułem oba warunki „dobrego otoczenia” opisywane przez Leary’ego w „Doświadczeniu psychodelicznym” – odczuwaną tam intymność osobistą i zaufanie do niego. Pogoda nam dopisała, mieliśmy wszystkiego po trochu i chmur i słońca i wiatru. Przyjąłem role psychopomposa niosącego ulgę jakiejś strudzonej duszy w razie wypadku i relacjonisty dziennikowego i zdaje się prawidłowo je odegrałem. Inicjujący kumpel zachowywał się wzorowo jak i mój skwaszony kolega, który wedle dobrych rad pozostał przez cały ten okres zawieruchy mentalnej czujny i uważnie wypatrujący zasadzek i pułapek. Jestem z nich dumny, bo w końcu poczułem empatycznie, że zaufali mej duszy, a nie jak zwykle tylko memu marnemu ego. Sądziłem, że doświadczę czegoś bogatszego, ale to niebawem… Pozdro czytelnikom.

 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Jak był gorzki to nBOME

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media