Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ciepło w marchewkowym pokoju

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
3 i coś grama
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Salon, brak specyficznego przygotowanie
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Zerowe, pierwszy raz

ciepło w marchewkowym pokoju

Na samym starcie chciałbym dać odnośnik do TR pt. degradacja odczuć, obłęd?,
ponieważ jest napisany przez jedną z osób, z którą brałem te psychodeliki, jest to jego późniejsza
samotna podróż.
Trip, który opisze to owoc rocznego czekania, kombinowania, i ogarniania psychodelika tak,
by z trójką najbardziej doborowego towarzystwa znaleźć siebie. Cały trip miał miejsce w
mieszkaniu kumpla-mała kuchnia, salon w kolorze P O M A R A Ń C Z O W Y M, jego pokój
w kolorze niebieskim oraz łazienka.
Byliśmy najbardziej przygotowanymi ludźmi na świecie, każdy wziąl swoje najulubieńsze ubrania,
cenne przedmioty-moim przedmiotem spokoju był obrazek, tyle że całkiem nietypowy-zrobiony z
przebitego balonu z wizerunkiem świnki Peppy-zrobiliśmy go z moją dziewczyną, z którą jestem
najszęśliwszy na świecie, a także część z nas miała ułożone pytania, na które chcieli poznać odpowiedź
od samego siebie - ja nie byłem jednym z nich. Podchodziłem do psylocybiny z pokorą, ale także z dużą
ciekawością tego, co sie stanie, gdy wezmę ją tak na żywca, z pytaniami które nasuną mi się dopiero w trakcie
bez żadnych ceregieli.
Po wyjęciu 3 g suszonych grzybów zasiedliśmy pod kocami, puściliśmy muzykę, rozgościliśmy się-i to tyle
Lets taste the magic.

Po 15 minutach zaczęly wchodzic pierwsze lekkie wizuale, falujaca dłoń, mocny kop endorfiny, przez całą
pierwszą godzinę wszyscy razem biegaliśmy, śmialiśmy się z największych głupot i podziwialiśmy pozytywną
część tej substancji-Kuchnia to było miejsce obserwacji fototapety-wielka naścienna naklejka z
kwiatem kwitnącej wiśni, na naszych oczach rozkwitała, więdła, rosła, a to wszystko w mgnieniu oka.
TERAZ PODKREŚLĘ WAŻNĄ RZECZ
Mam duże problemy z węchem, w większości nie czuje zapachów, póki coś nie pachnie bardzo intensywnie/
nie mam tego praktycznie w nosie-a zostałem postawiony w sytuacji nie do wyjaśnienia-czułem zapachy
normalnie, nie musiałem się skupiać, starać, by cos poczuć, po prostu biegałem i wąchałem wszystko, od soczków
mleka czekoladowego i kwiatów, po nawet deski-było to dla mnie tak nowe przeżycie. Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że to było jakieś 30 minut tego tripa, ale w tym momencie czas dla mnie nie istniał, trwało wszystko teraz
wolno albo szybko? To już była wartość drugorzędna, dla każdego z nas czas był inny, uciekał w swój sposób,
tak jak my uciekaliśmy od siebie w swój. No właśnie-uciekaliśmy. Po parunastu minutach wspólnego
biegania osiedliśmy w pokoju mojego ziomka, był niebieski, chłodny, ale siedzieliśmy tam razem i śmialiśmy
się z zabawki, jaką znaleźliśmy w kidner niespodziance-mały śmietniczek z ruszającą się klapką i oczami
HASIOK WDUPIO HASIE!
Ale od tego momentu skupie się na własnej historii wyłącznie, ponieważ w tym pokoju, mimo że przebywaliśmy
w nim wszyscy razem, każdy miał swój świat-może i rozmawialiśmy, ale te rozmowy brzmiały jakby każdy
rozmawiał sam ze sobą, o swoich własnych tematach, licząc na aprobate tylko samego siebie.
Niebieski to okropnie zimny kolor, nie podobało mi się tam, ponieważ było mi strasznie chłodno-czułem zmieszanie
i dyskomfort, dlatego uciekłem do kuchni, gdzie leżał mój obraz świnki Peppy, i tutaj zaczyna się jazda
Przeżyliście kiedyś długi dialog z obrazem?
Albo z jakimkolwiek przedmiotem?
Lub może stawaliście się nim i prowadziliście monolog?
W mgnieniu oka zacząłem prowadzić dyskusje z Peppą, która była po prostu mną, odpowiadającą mi na pytania, które sam sobie zadawałem
Gdybym tylko teraz pamiętał odpowiedź na większość z nich
Przychodziły maszynowo, pytanie równało się natychmiastowej odpowiedzi, akcja reakcja jak u Newtona, aż
do momentu, gdy poczułem straszny chłód bijący z kuchni. Uciekłem wtedy z moim obrazowym mną do łazienki,
Gdzie zadałem najważniejsze pytanie w moim życiu
Czego się boje?
Wiecie, jestem młodym facetem, z trudną przeszłością, więc nie myślałem, że odpowiedź na to pytanie będzie
tak jasna i prosta
W tym momencie obraz Peppy stał się pomarszczony, jak skóra starszej osoby, a wszystkie kolory wyblakły,
tak jak wcześniej niebo w jej tle było mocno niebieskie, a jej skóra różowa, tak teraz wszystko było jałowo szare
Dostałem krótką odpowiedź
Starości
Nawet nie wiecie jak bardzo mnie to poruszyło - to był bardzo częsty temat moich małych żarcików, mówiłem,
że skończę jak Ernest Hemingway i odpalę sobie w głowę jak stanę się stary i niedołężny, ale wcale nie
odbierałem tego jako swój Strach,

Ale teraz miałem chwile, by nad tym usiąść i się zastanowić
W młodości byłem bardzo skrzywdzony przez Ojca, i zawsze moją ambicją było to, by być we wszystkim od niego lepszy
lepszym rodzicem, lepszym człowiekiem, chciałem więcej zarabiać, więcej osiągnąć, mieć stopień naukowy
Ogólnikowo-być dobry
I zawsze w moich wyobrażeniach przyszłości była rodzina. Bałem się, ze nie podołam niczemu
Nie będe dobry tak jak pisałem wcześniej.
W tym momencie chwycił mnie ścisk w brzuchu, bo wyszedłem wyobrażeniami
jeszcze dalej-późna starość,  żarty, o których pisałem miały jedno jedyne przełożenie.
Co zrobię jak już będę stary i chory? Czy będę miał chocby komu opowiedzieć co przezywam dzisiaj? Wczoraj? Jutro?
To wszystko mnie przytłoczyło, ale zrozumiałem, że to jest mój prawdziwy lęk,
nie błahe lęki jak na przykład arachnofobia, tylko najczystszy z głębi serca.
Ale wyłamałem się z tego, po zrozumieniu słów Peppy, wróciła ona do porzadku-kolory znowu były jaskrawe
i pełne radości. Uznałem więc, że przetoczę się do salonu, który od tej chwili stał się moją twierdzą
obunkrowałem się w ciepłą czarno-czerwoną kołdrę, która była moim kokonem przed wszelakim złem i usiadłem,
z Peppą przy moim ramieniu.

Zadam krótkie pytania
Czym jest dla ciebie szczęście?
Jak je odczuwasz?
Pamiętasz szczęście jakie czułeś gdy byłeś dzieckiem?
Poczułeś je kiedykolwiek jeszcze raz?
W chwilii, gdy wróciłem z mojej izolacji i położyłem się pod kołdrą, uderzyło mnie szczęście, jakie
dotąd mogłem poczuć tylko jako dziecko.
To jakby mama znowu kupiła mi maczugi, oranżadkę w butelce i wypuściła do piaskownicy.
Jeśli to, co czuliśmy na samym poczatku w kuchnii można było nazwać szczęściem, to uczucie, jakie teraz
czułem nie było do opisania słowami, nawet euforia do tego się nie umywa
Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie
Czas mnie nie obchodził, nie chciałem go czuć by to się nie kończyło.
Byłem tylko ja,
Peppa,
I sok marchewkowy marki Karotka z Biedronki-kupiłem go sobie, bo cale dziecinstwo pijałem soki marchewkowe,
do tego stopnia, że moja skóra w pewnym momencie miała kolor pomarańczowy i pani z zerówki była bardzo
zaniepokojona tym faktem
Każdy łyk, jaki brałem był setką skumulowanych procesów
Przez gardło przepływała ciecz, każde uderzenie serca było odczuwalne w całym ciele, dźwięk połyku odbijał
się echem po mojej głowie, smak jakbym wdupiał właśnie koncentrat z wszystkich marchewek na świecie
I te ściany, które dawały mi wszystko-Miały kolor pomarańczu, ale ja później nazwałem je Karotkowymi, ponieważ
za każdym spojrzeniem na nie, czułem smak tego soczku, i niesamowite ciepło bijące zewsząd. I moja baza bijąca
ciepłem i miłością, bo tym byłem-dzieckiem kwiatem, które czuło szczęście z każdej najprostszej czynności, każdego ruchu,
oddechu, krzywo ułożonego przedmiotu, który powodował, że czułem się jak w domu.
I w dodatku Peppa, w której znalazłem oparcie i spokój, zabijała każde zło, a jak brakowało mi ciepła,
to po prostu wyobrażałem sobie, że jest moją dziewczyną i tuliłem ją z całej siły, i to jakoś pomagało.
Aż przyszedł moment próby.

W salonie pojawiło się dwóch innych osobników,

Jeśli ja byłem Jing to oni byli Jang
W oka mgnieniu wbiły do pokoju dwie kule chaosu, wyburzające mój spokój-Mój najlepszy przyjaciel, i kuzyn mojego drugiego przyjaciela,
który w tym czasie przebywał w swoim pokoju
No kurwa, jeśli ja jestem definicją szczęścia, to jeden był definicją chaosu a drugi totalnego rozpierdolu psychicznego i przeruchania fałd
mózgowych przez wielkiego kutasa psychodelii.
Dla mojego najlepszego przyjaciela zrobię inicjał D, a dla kuzyna ziomka inicjał F

To była moja misja-uspokoić ich, odpędzić bad tripa, żeby czuli to, co ja, chciałem tak bardzo im
pomóc, bo to dawało mi masę szczęścia, posyłalem ciepłe uśmiechy etc. Jak to wyszło doczytacie dalej
D w skrócie czuł sie jak elektron który nie mógł znaleźć swojego miejsca, bardzo chciał z nami rozmawiać,
ale się nie narzucać, przez co w całej swojej bieganinie stracił siebie i swoje miejsce. To była jego próba
uspokojenia się. Zaczął rozplątywać słuchawki-to jest wielki fenomen, ponieważ dla niego rozplątywanie ich
trwało może z 20 sekund, a dla mnie? Czas nie istniał, uznałem, że trwało to z jakieś 20 minut i przeciągało się w chuj, a każdy jego ruch
nie potrafił znaleźć wyjścia z węzłów słuchawek. Ale udało mu się. Posłałem mu wtedy cieplutki, słoneczny
uśmiech, który miał mu swojako pogratulować, zaprosiłem go parokrotnie pod moją kołdrę, byśmy
pogadali i wyluzowali-i teraz przerywnik, jego głowa to był mętlik, wiec odebrał to jako szyderczy uśmiech.
Po paru próbach znalezienia siebie wyszedł z salonu w dalszą podróż.
Zostałem tylko ja i F
To było kurwa wyzwanie
Jedyne słowa, jakie mówił to "CO SIE KURWA DZIEJE" "NIECH TO PRZESTANIE" " ILE JESZCZE TO BEDZIE TRWAŁO",
które wykrzykiwał z uporem maniaka zwinięty w kłębek tuż obok mnie.
Nie mogłem na to pozwolić
Z uporem maniaka takim samym jak on, zapraszałem go do siebie, do momentu aż nie złapał chwilowej równowagi i tego nie zrobił
I to było moim punktem zwycięstwa
Krzyczenie tak go zmęczyło, że zaczął zasypiać i przypadkowo oparł się o mnie
Więc go przytuliłem
tak po prostu
by poczuł się lepiej
szkoda mi go było
ja sie dobrze bawiłem
a go wszystko niszczyło
I tak właśnie z F leżeliśmy, gadaliśmy przytuleni przez najbliższą kupę czasu ( nie pytajcie o minuty )
Tylko raz zauważył, ze to trochę pedalskie-ja odpowiedziałem "Nie myśl teraz ze to jest pedalskie,
tylko leżymy i czujemy pozytywne emocje" (odbiegając od tego, ze obaj jesteśmy w związkach)
Moje wewnętrzne dziecko kwiat stało się spełnione, pomogłem przynajmniej jednemu osobnikowi
Do momentu
F musiał iść do toalety (po jakichś dwudziestu razach, gdy mówił, że musi iść, ale mu się nie chce, bo jest fajnie)
wiec wypatoczył się z ochronnej powłoki i polazł w stronę kibla.
Błąd, duży bład-zniknął na kupę czasu, jak się okazało po drodze zemdlał, zarzygał, obsrał, obszczał pół kibla
i zdążył wrócić wymłócony na swoje miejsce
AAALE w tym momencie też zachciało sie i mi do kibla (nie znałem wtedy jego stanu)

Tak więc wybiłem tanecznym krokiem do wychodeczka-popatrzałem tylko na tą makabrę wydzielin
Ale byłem tak szczęśliwy, ze po prostu spuściłem wodę, zamknąłem oczy i wesoło nucąc sie wysikałem.
Calą drogę powrotną podśpiewywałem i nic, dosłownie nic nie mogło zepsuć już mojego stanu.
Doszliśmy do Afterglow, które polegało w całości na wspolnym opowiadaniu swoich odczuć już na spokojnie, i
szykowaniu sie do wyjazdu do domów.

Cały trip trwał wieczność, przeszedł z chwili załamania i problemu do jednego z najmilszych
przeżyć jakich doznałem, i myśle, że nie mam nic do dodania - pozdrawiam czytelników, psylocybina
to groźna broń ale można mieć szczęście, i poczuć to co ja czułem

Ocena: 

Odpowiedzi

Czekam aż wejdzie na główną, opisałeś dużo więcej niż ja

 

wypierdalac (promuj post za 5zł)

O, w koncu 2 raporty, 2 osob z 1 tripu. Pieknie widac jaka "jednosc" sie tworzy po np. grzybkach i jak wszysyc "tak samo" mysla - opisales ze smialiscie sie ze smietniczka z kinder nidspodzianki, twoj kumpel ze z papierka w niej :D po za tym fajny trip, przytalbym jeszcze ten od tego co go tak zniszczylo :)

Gdzieś tutaj już były raporty nawet kilku osób z jednej ćpuńskiej imprezy, trza poszukać alel to troche igla w stogu siana ;)

Były jeszcze jakieś, ale nazwy raportów niczym się nie wyróżniały wiec tak jak pisałem troche igła w stogu siana ;)

Dobrze wiedzieliśmy ze wszyscy w tym momencie żyliśmy w innych światach :D

taaaa domyslam sie ale chodzi mi o wasze opisy. jeden pisze ze smieliscie sie wszyscy z papierkow ktore byly w kinder niespodziance a ty ze ze smietniczka

nie o ten.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media