trip
detale
raporty polakov
trip
podobne
Ładunek: Bieluń, 1/2 hoffa [lsd], grzyby
Miejsce: Las w dzień, później szybko dom, pusty
Akcja:
Pamiętam, to był dzień wolny od szkoły, może i wakacje, było to kombo jakiego potrzebowałem. Załadowałem na początku bielunia, małe, czarne, każdy wie, ze można oślepnąć, ja już wiem. Szybko grzybki i kwasika pół na zakończenie:). Wszystko miało dziać się na dworze, ale że bylem sam, wróciłem z pobliskich lasów, nie wiem czemu, może samo to, że się zaczęło ładować i już było za późno to spowodowało. Cała luta zaczęła się od obrazu, któremu zacząłem dziwnie się przyglądać. Będąc już w chacie, po jakimś czasie, już same twarze w telewizji mówiły i wyglądały jak by były zza telewizora, nie było to już całkiem normalne, wszystko dochodziło do mnie z opóźnieniem, może to dlatego jeszcze żyję z ta świadomością. Z obrazu zaczęła wystawać woda i dziwny okręt na niej się przesuwać, był to normalny, jakiś sindbadowy, żeglarski obraz. Wtedy taki nie był. Co mi zostało, jak przejść się do sklepu. Kiedy otwierałem drzwi, wydawało się, jak by na jednym zawiasie się trzymały, jak by w ogóle się nie trzymały, masakra dziwne uczucie. Jadąc windą na dół, czekałem na wysiadkę. Po wyjściu było najlepiej. Chód miałem, jakby mnie ledwo co odwieźli kosmici na Ziemię-parter. Chodziło się dziwnie, jak we śnie, trochę jak w butach, które na coś z tej luty oddziałują. Szybki spacer do sklepu, trochę w nim postałem, a że kolejka był,a udało mi się nie popisać i szybko stamtąd spierdolić . Wróciłem do siebie, znowu winda zajebista, jakoś trafiłem, drzwi już nie były takie śmieszne, ale korytarz był jak metro dla ludzi, tajemniczo ciemny, ale dotarłem. W chacie na 9 pietrze nie było zbyt ciekawie gdyby nie telewizor,[nie pamiętam czy wyłączyłem go po wyjściu, czy przed ale pamiętam, że to co w nim leciało było tak dziwne, że jakoś się na tym dało radę skupić. Momentami patrzyłem się na żaluzje, którymi zasłoniłem okna, przeskakiwały z okna na okno, ze ściany na firany, itp. Chwila leżenia, to wszystko, z lóżka i znowu przysiad do siedzenia i ten wir wizualizacji. Teraz, jak o tym myślę, to wiem, że przegiąłem. Bez osoby pilnującej moglem wypłynąć, jak ten statek, albo te mordy dziwne z telewizora. Ogólnie trip zajebisty, ale trochę przesadziłem, skoro go jeszcze dobrze wspominam, chyba że to palenie po wrażeniach pomogło tak to zapamiętać.
- 7955 odsłon

