Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

eth cat... i osaczeni!

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
0,10 gram (100 mg), co jedną godzinę na osobę.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
MIEJSCE: Razem z przyjacielem w jego mieszkaniu. Mamy 4 godziny czasu.

NASTRÓJ: Mój nastrój dobry, a kumpla taki sobie. Nastawieni jesteśmy głównie na euforię.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Amfetamina; Mefedron; Pentedron; Bufedron; 3,4 DMMC; Brefedron; Marihuana; ???- różne nieznane substancje z dopalaczy (głównie proszki).

raporty 666montana666

Użytkownik nie dodał jeszcze żadnego raportu

eth cat... i osaczeni!

Nieopublikowany
  • Godzina 15:30

Jest! Przyszedł listonosz! Wczorajsze zamówienie na 1 g Eth Cata przyszło bardzo szybko...

  • Godzina 16:00

Kolega wyjął zawartość koperty na stół. Wszystko się zgadzało. Szybko wysypał proszek na stół i zaczął tasować i formować kreski. I on i ja, nie możemy się doczekać. Znamy już działanie tej substancji z kilku wcześniejszych imprez. Kumpel po kilkunastu sekundach uformował już dwie równe kreski (każda po około 100 mg), więc ja zabieram się za robienie zwijki z kawałka papieru. Jest... Przyjaciel bierze pierwszy (ponieważ to on sponsorował). Nachyla się... wciąga... I płacze. Teraz ja. Poprawiam wygląd swojej kreski, rozciągam ją, biorę zwijkę i... Siup! Nie ma! Dosyć gładko weszło, ale nie jestem ździwiony, bo już nie pierwszy raz to biorę. Wstaję od stołu i idę do drugiego pokoju, gdzie ukrył się kumpel. Pytam się go, co czuje, a on mi mówi, że powoli go nie ma. Ja po 2 minutach czuję to samo... Wszystko wydaje się piękniejsze, na wszystkie problemy nagle znajduje się rozwiązanie... No jest gwiezdnie po prostu. Włączmy muzę. Leci Pitbull- Rain Over Me i to głośno, ale mi ta piosenka wydaje się być dziwnie cicha, więc wyłączamy ją i nie włączamy już niczego. Zajmujemy się rozmową na poważne tematy. Czujemy się mądrzy i wiemy, że mamy rację w tym co mówimy. 

  • Godzina 16:30

Kumpel musi na chwilę wyjść coś załatwić i każe mi zostać u niego w mieszkaniu. Nie ma sprawy. Przed wyjściem robi jeszcze dwie małe kreski. Wciąga jedną i wychodzi. Siadam do kompa i nie wiem co mam na nim robić, więc zrobiłem mu w nim porządek... Nie wiem po co. Przyjąłem kreskę, którą koleżla zrobił mi 30 minut wcześniej.

  • Godzina 17:00

Koleżka wrócił do chaty. Przyjmujemy kolejną, tym razem podwójną Chwilę rozmawiamy jeszcze i... ZACZYNA SIĘ!!! Kumpel co chwilę podchodzi pod drzwi i patrzy przez wizjer, mówi, że coś słyszy. Ja się dziwię, ale też zaczynam łazić obok drzwi. Nie jest dobrze... Tu coś słyszy, tam coś widzi. Co najdziwniejsze, mi się to podoba. Czuję się jak w jakimś filmie, albo grze.

  • Godzina 17:30

Zaczyna się prawdziwa paranoja! Teraz ja już też widzę przez wizjer cienie na korytarzu, słyszę szmery i szepty za drzwiami. Wmówiliśmy sobie, że ktoś chce się włamać do nas!I tak to trwa... Chodzimy po chacie na palcach i mówimy szeptem, bo jesteśmy pewni, że nas ktoś podsłuchuje.

  • Godzina 19:30

Wraca babka kolegi. Wchodzi do mieszkania i patrzy się zdziwiona, co nam się stało.Kumpel patrzy na babkę i mówi, że ktoś chciał się włamać. Ja wpatrzony w monitor komputera odwracam się z kamienną twarzą i nienaturalnym głosem mówię, że to prawda. Czuję, że muszę się jak najszybciej ewakuować. Kolega chce, żebym przy okazji kupił mu fajki na stacji 200 metrów od jego bloku. Więc idę. Schodzę z 7 piętra schodami i co chwilę się zatrzymuję. Po 10 minutach docieram na stację, kupuję to, co miałem kupić i biegiem wracam do koleżki.

  • Godzina 20:30

Czas iść do domu. Faza trzyma mocno i nie chce puścić. W domu panuje chaos. Piszę z G-G do każdego i z każdym, sam nie wiem o czym. Kumpel pisze mi, że ma telefon na podsłuchu. Przez okno w każdym przechodniu widzi dresa, który z chęcią by go napier**lił! Laptop mnię wciągnął, moja babka pyta się mnie co chwilę, gdzie byłem i co robiłem. Ja jej nie odpowiadam, tylko stukam w klawiaturę... Boże! Czemu wszyscy znajomi muszą być dziś na Gadu? Nie ważne... O 21:30 wpadam na pomysł, żeby napisać ten blog...

  • Godzina 21:30

Zaczynam pisać... Jest to bardzo trudne, ponieważ nie potrafię się skupić. Nogi same mi skaczą i mam wrażenie, że gdybym wyszedł na dwór, to poszedłbym daleko przed siebie.Niestety nie mogę...

  • Godzina 23:30

Wychodzę na balkon zapalić. Dalej mam w głowie tysiące myśli, ale wszyscy już poszli w kimę, a koleżka jest już od 2 godzin niedostępny w żaden sposób. Palę i chodzę w kółko po balkonie z myślą, że jutro też przyjdzie listonosz, ale tym razem z 2 gramami... Próbuję wymyśleć sposób na zdobycie pieniędzy. Kończę szluga i wracam do swojego bloga.

  • Godzina 00:30

Trzeba już skończyć pisać i zacząć robić coś innego. Dlatego w tej chwili kończę ten wpis. Na koniec muszę powiedzieć kilka rzeczy:- wystarczą małe dawki (100 mg), podawane co 1 godzinę.- nie można sobie wmawiać bzdur, bo wszystko się w głowie psuje.- 0,5 grama podawane w odpowiednich dawkach wystarczy na 10 godzin zabawy. 

Ocena: 
Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2014